piątek, 1 września 2017

Lipiec i sierpień na zdjęciach|Nowe tatuaże, nauka języków, książki...


Witajcie! Pierwszy września, czyli oficjalnie wakacje za nami. Na szczęście pogoda za oknem utrzymuje się jeszcze bardzo wakacyjna .

Dziś chciałam podzielić się z wami zdjęciami i trochę opowiedzieć co działo się u mnie w lipcu i sierpniu;)


Ostatni dzwonek na zbieranie ziół, w moim domu są one dosłownie wszędzie. Suszą się w pęczkach na ścianach, dosuszają w koszykach. Większość zapasów na zimę,już poupychane w słoikach, i woreczkach. Na stole obowiązkowo dzbanek z magicznymi ziółkami do popijania :D

 Gdzie nie spojrzeć- w każdym kącie zioła, niczym w prawdziwej chatce szamana, nawet moją poduszkę wypchałam suszem lawendy.

 Zapraszam na bloga mojej mamy (KLIK), gdzie znajdziecie różne opisy ziół, kiedy zbierać, jak zbierać, na co działają itp.



Od niedawna chwasty lądują również na moim talerzu w postaci sałatki, (szczególnie mniszek lekarski,nasz niepozorny mlecz)a miłością do nich zaraziła mnie mama.

Liście mlecza mają lekko goryczkowaty smak jak rukola,i jest on niezwykle zdrowy Dodatkowo jest:
➵Jest za darmo
➵Ekologiczny, bez oprysków
➵Nie zapakowany w plastik
➵Niezwykłe lekarstwo m.in na raka 

Natomiast jeśli chodzi o walory smakowe, rzepak i fiołek trójbarwny(o którym pisałam TU) są moim numerem jeden.


Nie każdy jest fanem tatuaży, mi natomiast one podobają się bardzo (w granicach rozsądku).
Cofając się do początków lipca, zrobiłam sobie dwa nowe tatuaże, które nie tylko podobają mi się z wyglądu,ale mają one również dla mnie ogromne znaczenie.


Cofając się do czasów, kiedy chodziłam do szkoły, języki obce były dla mnie PRAWDZIWĄ udręką.

Kiedy skończyłam liceum, i już nauka języków nie była przymusem, odkryłam naprawdę to lubię.
Szczególnie rosyjski, który był moją prawdziwą licealną zmorą i robiłam wszystko by się jego tylko przypadkiem nie nauczyć.

W lipcu porządnie wzięłam się za naukę rosyjskiego. Na początku sierpnia, jako wolontariuszka wyjechałam na Białoruś,by uczyć dzieci angielskiego na obozie językowym. Odkryłam jednak, że i ja bardzo wiele nauczyłam się na tym obozie, jeśli chodzi o znajomość języka rosyjskiego. Ja uczyłam dzieci i młodzież angielskiego a one mnie rosyjskiego. Wymiana idealna.

W tym roku zakochałam się w języku hiszpańskim i od kilku miesięcy powoli go szlifuję, a jego nauka sprawia mi ogromną radość.


Kiedyś bardzo nie lubiłam rodzynek, jednak przez cały lipiec i część sierpnia, pochłaniałam je dosłownie garściami i traktowałam jako mój największy przysmak. Rodzynki są skarbnicą witamin, dlatego czasem warto po nie sięgnąć jako przekąskę.


Na moje własne urodziny kupiłam sobie wymarzony prezent jakim jest maszyna do szycia. Bo kto wie najlepiej czego nam potrzeba, jeśli nie my sami?:P  Na razie jeszcze za wiele nie szyłam, ale już niedługo rozpocznę produkcję różnych rzeczy.


Nowa produkcja mydeł ruszyła wraz z początkiem lipca, od kiedy pierwszy raz własne mydło niecały rok temu, już nigdy nie kupiłam sklepowego. Własne 100% naturalne mydła aż tak wiele roboty nie wymagają, a teraz będę (wraz z moją rodziną) miała z głowy kupowanie (w moim przypadku robienie) mydeł na kolejne kilka miesięcy :D


W lipcu i sierpniu przeczytałam całe dziesiątki książek. Nie żartuję, kocham czytać, i jeżeli w moje ręce wpadnie jakaś naprawdę dobra książka potrafię pochłonąć ją w jeden dzień.

Na zdjęciu znajdują się 2 niezwykłe książki, które szczególnie skradły moje serce.

"Trzy filiżanki filiżanki herbaty", to poruszająca i inspirująca powieść biograficzna, o niezwykłym człowieku, który mimo przeciwności losu budował szkoły w Pakistanie i Afganistanie i to pod okiem talibów. Człowiek ten robi wiele dobrego dla ludzi, a książka ta jest naprawdę warta uwagi.

Od "Białej czarownicy", nie mogłam się dosłownie oderwać. Książka ta, wywarła na mnie ogromne wrażenie i świetnie obrazuje rzeczy o Afryce,które nam zwykłym "białym" nie mieszczą się w głowie (np. czary.)
Autobiografia Niemki, która wyjechała do Nigerii, i aż ciężko opisać w kilku zdaniach co tam przeszła. Książka niesamowita, polecam serdecznie.


Na koniec jeszcze chciałam pochwalić się moim hitem, czyli czerwoną matową pomadką-samoróbką, którą stworzyłam w przypływie nagłej inspiracji. 

Już sama nie pamiętam jak dokładnie ją zrobiłam, ale mój "eksperyment" udał się za pięknym razem,a szminka wyszła niesamowita. Jest matowa, długo utrzymuje się na ustach i ma piękny czerwono ceglasty nasycony kolor. Składniki 100% naturalne.

Dostałam nawet o nią kilka pytań i komplementów, dlatego liczę, że takich przypływów inspiracji będzie więcej:D

~*~

A wam jak minęły wakacyjne miesiące? Buziaki.

16 komentarzy:

  1. Bardzo pracowity wakacyjny czas :) Szkoda, że nie pamiętasz jak ta pomadka została zrobiona. Krótka instrukcja byłaby wielce pożądana.
    Piękne zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sałatka wygląda smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. tatuaże wyglądają bardzo fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym w końcu zrobić własne, naturalne kosmetyki, na razie mam do tego tylko słomiany zapał :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słomiany zapał? skąd ja to znam, mam dokładnie tak samo, ciężko mi się zmotywować do czegokolwiek

      Usuń
  5. Wow widzę, że masz mnóstwo pomysłów na spędzanie wolnego czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U ciebie się działo ;) Fajnie, że się rozwijasz;) Blog Twojej mamy jest naprawdę ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluje samozaparcia w nauce języków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam takie dni,że uwielbiam się ich uczyć, jednak zazwyczaj ciężko mi się zabrać za naukę. Jednak kiedy już się uczę sprawia mi to przyjemność:)

      Usuń
  8. Ja też uwielbiam czytać, ale ostatnio miałam do tego mało czasu. W czerwcu przygotowywałam się do egzaminów zawodowych, a potem zaczęłam pracę. jak się wstaje o 04:00 i zasypia ok. 20:00 to na czytanie brakuje już niestety miejsca :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja rodzynek nienawidzę i nawet z sernika zawsze je wygrzebuję :D Tatuaże piękne. Ja od dawna myślę o zrobieniu sobie, ale nadal się nie odważyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rodzunkami miałąm dokładnie tak samo, od dzieciństwa na samo słowo "rodzynka" aż coś mi się robiło:P Ale może dlatego że w ciastach i deserach były zawsze rozmiękłe

      Usuń
  10. Uwielbiam tatuaże, mam w planach wielki tatuaż, ale dopiero jak uda mi się osiągnąć zamierzony cel - taka nagroda za wytrzymałość :D
    I zioła...cudo :) Ja w tym roku też zasuszyłam conieco :) Trochę wrzuciłam w glicerynę, trochę w nalewki :)
    Bogate wakacje, nie da się ukryć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie też wakacje były dobre:) Tatuaże świetne!

    OdpowiedzUsuń

❀ Wasze komentarze to wielka motywacja do działania! :) ❀
Zawsze staram się odwiedzać komentujących i obserwatorów.
Nic mnie tak nie zniechęca jak komentarze typu 'zapraszam do mnie'