niedziela, 9 listopada 2014

Przeproteinowanie włosów i jak sobie z nim radzić











O przeproteinowaniu miałam napisać już dawno, ale jakoś ciągle o tym zapominałam. W końcu niestety dopadło i mnie. Prezeproteinowanie jest to dość poważny włosowy problem, który może uczynić wiele nieodwracalnych szkód naszym włosom, jeśli nie zareagujemy na nie odpowiednio. Jeśli przekarmimy nasze włosy proteinami i nie jesteśmy tego świadome... 
Jeśli mimo pielęgnacji włosów  ich stan się znacznie pogorszył, stały się szorstkie, matowe i puszące może to świadczyć o przeproteinowaniu. Jeśli dojdzie do tego, trzeba szybko zacząć działać, by nie musiało się to skończyć radykalnym cięciem włosów.





Co to jest przeproteinowanie? 

Przeproteinowanie to inaczej przekarmienie włosów proteinami. W pielęgnacji najważniejsza jest równowaga pomiędzy emolientami (czyli olejami) humektantami (nawilżaczami) a proteinami. Proteiny to naturalny budulec włosów, jednak w nadmiarze może przynieść dużo szkód. Przeproteinowane włosy stają się bardzo szorstkie, suche i łamliwe co prowadzi do tego ze włosy szybko się niszczą i rozdwajają. Może dojść do tego gdy w zbyt dużej ilości użyjemy produktów w których znajdują się proteiny np:


- Żelatyna (laminowanie włosów)
-Żółtko jaja
- Keratyna
- Jedwab (proteiny jedwabiu)
- l-cysteina
- Proteiny mleczne




Objawy: 

-Bardzo suche włosy
-Puszące się
-Matowe
-Szorstkie
-Wizualnie bardzo zniszczone
- Bardzo łamliwe i kruszące




Jak sobie z tym radzić:


Aby pozbyć się efektu przeproteinowania włosów trzeba przede wszystkim dużo nawilżać i unikać przez pewien czas protein. Niestety nie jest to do końca takie proste, choć w większości przypadków, jeśli odpowiednio szybko się zareaguje to w niedługim czasie wszystko powinno wrócić do normy.

Po pierwsze  : Pozbyć się nadmiaru protein poprzez umycie włosów mocniejszym szamponem, z jak najprostszym składem (tak by nie zawierał silikonów i protein) zawierający SlS lub SLES, ponieważ proteiny również lubią się na włosach nadbudowywać. 

Po drugie: Nawilżanie. jest to bardzo ważny krok jeśli chcemy pomóc włosom, które ucierpiały na nadmiar protein. Możemy zastosować: np. maskę z siemienia lnianego, aloes, d-pantenol, miód, mleczko pszczele. Dobrze sprawdzą się dodane do maski (oczywiście bez protein w składzie)

Po trzecie: Emolienty czyli oleje. Częste olejowanie najlepiej właśnie na np. mgiełkę aloesową, żel z siemienia lnianego. Najlepiej użyć olei, które nie wnikają bardzo w głąb włosa np. olej lniany, oliwa z oliwek. (Unikamy oleju kokosowego, rycynowego, masła shea- gdyż są głęboko wnikające i oleju z kiełków przenicy- gdyż zawiera proteiny)

Po czwarte: Włosy juz powinny wrócić do normy, jednak jeśli końcówki mocno ucierpiały trzeba je podciąć.

Po piąte Przez pewien czas unikamy protein, ale jak już wspomniałam najważniejsza jest równowaga między proteinami-emolientami a nawilżaczami. Uważam że optymalny czas na ograniczanie protein to dwa tygodnie, potem powoli możemy włączać je do naszej pielęgnacji.



Mam nadzieje że post okaże się przydatny. jestem ciekawa czy i wam kiedyś się to przydarzyło i jak sobie poradziłyście.

37 komentarzy:

  1. Miałam przeproteinowane włosy-zaczęło się od laminowania-katastrofa!Kochana,jak patrzę na Twe włosy-to oczy robią sie dziwnie wielkie z podziwu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję kochana :), jednak właśnie ostatnio przechodzą włosowy kryzys i czasem patrzę w lustro i myślę że jest gorzej niż było przed pielęgnacją. Jakoś się puszą i falują ;(

      Usuń
  2. Raz miałam ten problem,ale jakoś sobie poradziłam.Odstawiłam proteiny na ok.2 tyg.,myłam włosy silniejszymi szamponami, postawiłam na nawilżenie i udało mi się doprowadzić włosy do normy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakimi dokładnie mocnymi szamponami myłaś?

      Usuń
  3. dobrze, że jeszcze nie miałam z tym problemu

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się na szczęście przeproteinowanie jeszcze nie przytrafiło.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo cenne rady do których się zastosuje, mam ostatnio szorstkie i bardzo suche włosy więc czas coś z tym zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj zdarzyło się zdarzyło :)
    Kilka sesji z aloesem i nawilżaczem cukrowym na szczęście załatwiło sprawę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje włosy chyba jeszcze nigdy nie były przeproteinowane :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdarzyło mi się 2 razy, ale poradziłam sobie myjąc przez tydzień tylko odżywką

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post i własnie dzisiaj myślałam na ten temat, że musze zrobić taki "rachunek sumienia" włosów co im potrzeba najbardziej i dzięki Twojemu wpisowi już wiem :) świetny post

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. dzięki za dawkę informacji, mnie na szczęście się to nie przydarzyło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi to się kiedyś przydarzyło, ale efekty nie były aż takie jak piszesz:) Już teraz wiem, że moje włosy nie lubią keratyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie efekty perzeproteinowania to mega tragedia na głowie ;(

      Usuń
  13. Ja gdy pierwszy raz porządnie przeproteinowałam włosy to miałam wrażenie, że całą moją pielęgnację szlag trafił i kilka miesięcy olejowania i nawilżania maskami poszło się gwizdać, na szczęście już teraz umiałabym sobie z tym poradzić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaliczyłam przeproteinowane keratyną na początku dbania o włosy- dosłownie miałam miotłę na głowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje włosy nienawidzą protein, produkt z proteinami mogę stosować maksymalnie raz na 3-4 tygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzeba obserwować swoje włosy i ich reakcje na dany kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety raz przytrafiło mi się przeproteinowanie... masakra! totalna susza i sztywność włosów. Na szczęście w porę się ogarnęłam i użyłam dość sporo olejków z Mariona, żeby włosy doprowadzić do ładu. Po następnym myciu było już oczywiście lepiej, ale ile się strachu najadłam, że tyle włosomaniactwa miałoby pójść na marne...

    OdpowiedzUsuń
  18. Na szczęście mi się to nie przytrafiło :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio po laminowaniu i jajku również przeciążyłam sobie włosy. Nie przeproteinowałam ich, ale były takie smętne:P Dlatego w ostatniej NDW postawiłam na oczyszczanie sodą i nawilżanie. Świetny i przydatny post.
    Twoje włosy są imponujące! <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Włosy to Ty masz przecudowne!! co do Olejku rycynowego, świetnie odżywia, ale nie zauważyłam w swoim przypadku ani większego zagęszczenia rzęs, ani wydłużonej żywotności rzęs, a co za tym idzie ich ogólnej długości, natomiast odżywka z Eveline jest cudowna pod maskarę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdecydowanie i mnie się to zdarzyło:)

    OdpowiedzUsuń
  22. mi się chyba coś takiego nie przytrafiło
    jednak ja jakoś staram się unikać protein bo po takim szamponie okropnie puszą mi się włosy

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo cenne rady będę wpadać tutaj po nie częściej, mi nic takiego się nie przydarzyło :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tylko raz mi się to przydarzyło. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, że z proteinami muszę obchodzić się bardzo ostrożnie, bo moje włosy niezbyt dobrze reagują na ich nadmiar. Bardzo pomogła mi wtedy seria z Alterry Aloes i Granat :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja bym chyba nie dałą rady rozróżnić włosów suchych i przeproteinowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Lovely post.
    I have just discovered your blog so I am your new follower
    XOXO
    Thiscanbeperfect.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Zdarzylo sie kilkakrotnie po jajku, zelatynie i keratynce ;D Obecnie keratyne moje wlosy uwielbiaja, ale musialam znalezc odpowiedni sposob jej dawkowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. a ja pierwszy raz słyszę o przeproteinowaniu:D a używam wszystkich możliwych kosmetyków z keratyną i jedwabiem:D w sumie mam włosy suche ale sama już nie wiem czy taka ich natura, czy to od rozjaśniania czy tych protein...w rezultacie pewnie umówię się do fryzjera;)

    OdpowiedzUsuń
  29. fajny wpis, przydatny, aczkolwiek nie kreatyna a keratyna (chyba, że o jakimś sposobie z kreatyną nie wiem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ah tak, chodziło mi o keratynę ;)) ( za dużo ostatnio miałam do czynienia z uczeniem się o kreatynie i już mi się literki przestawiają :P )

      Usuń
  30. No i mam przeproteinowane włosy :(. Może mogłabyś polecić szampon bez protein, który się dobrze sprawdzi w procesie odkręcania tego? Używasz wtedy też jakiejś odżywki czy myjesz włosy samym szamponem? Co do olejów - posiadam z pestek moreli, pestek malin i migdałów, nie mogę nigdzie znaleźć, który/e z nich nie wnika/ją głęboko. Może się orientujesz? Będę baaaardzo wdzięczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepsze są szampony o najprostrzych skadach typu barva, eve.
      Na zmianę mozna używać je z tymi delikatnymi np. babydream lub płynam facelle. Odrzywka i dużo nawilżania jak najbardziej wskazane :) olej z malin jest to raczej nie wnikające, natomiast migdałowy średnio- z tego co pamiętam

      Usuń
  31. Hej mam problem bo chyba przeproteinowalam włosy mam dłuższa historie a wiec w grudniu 2014 roku fryzjer spalił mi włosy załamka totalna musiałam ściąć na krótko wiec teraz jestem mega przewrażliwiona jeśli o nie chodzi włosy mam rozjaśnianie przeważnie co 2 miesiące tylko odrost po ostatnim rozjaśnianie miałam wrażenie ze znów fryzjerka nawaliła i mi je trochę przypaliła wiec wpadłam na genialny pomysł i używałam maskę keratynowa chyba z 5 razy w co każde mycie a myje głowę co 1 2 dni wiec klapa wstałam rano i szok ale co szybko wyprostowalam i do roboty z łzami w oczach potem znalazłam ze to ta proteina cholerna co teraz znalazłam twój blog miód i oliwa mieszana z odżywka juz po 1 razie efekt był widoczny włosy odrazu wyglądają lepiej dziś powtórzyłam odżywkę po 2 dniach z miodem i oliwa, jak często moge to stosować zeby nie nabroić i co jeśli włosy nadal sie łamią ? Potrzebują jeszcze czasu czy juz ze tak powiem dupa i po ptakach bo wyglądają zdrowo ale np jak któryś wypadnie to da sie go przerwać i mam załamke co dalej mam robić help 😥

    OdpowiedzUsuń

❀ Wasze komentarze to wielka motywacja do działania! :) ❀
Zawsze staram się odwiedzać komentujących i obserwatorów.
Nic mnie tak nie zniechęca jak komentarze typu 'zapraszam do mnie'